nawrócenie rabina Rzymu …


Agencja Zenit opublikowała wywiad z Alberto Latorre pod tutułem: „Keys to understanding the Conversion of Rabbi Zolli of Rome”.

Eugene Zolli główny rabbi Rzymu w okresie II wojny światowej został ochrzczony w 1945 roku, po zakończeniu wojny. Jego autobiograficzna książka „Before the Down” została opublikowana we Włoszech dwa miesiące temu i od razu stała się bestsellerem.

Eugene Zolli z pochodzenia Polak, studiował na uniwersytecie w Wiedniu i we Florencji, w 1920 roku został rabinem Triestu, a w 12938 został mianowany głównym rabinem Rzymu. 13 lutego 1945 roku wraz z żoną Emmą zosatł ochrzczony w kaplicy kościoła Najświętszej Maryi Panny od Aniołów.

czytaj więcej w : Zenit

Reklamy
Published in: on 18 listopada 2008 at 19:14  Dodaj komentarz  

liberalizm jest dogmatyzmem …

Filozofia liberalizmu, czy też mentalność liberalistyczna nie dopuszcza żadnej krytyki. Jakakolwiek krytyka liberalizmu jest natychmiast postrzegana jako frontalny atak na fundamentalne zasady liberalizmu, czyli atak absolutnej i niczym nieograniczonej wolności. Według liberalistycznego stylu myślenia wszystko ma być przyjemne, miłe, zrelaksowane, wygodne i poręczne. Każda więc krytyka takiego myślenia to zgrzyt i piasek w zębach.

I w tym (nieuznawaniu krytyki) liberalizm nie różni się niczym od dogmatyzmu. Obydwa style myślenia uznają bowiem za nienaruszalne i niepodważalne swoje przekonania i zasady. Można nawet wykazać, że liberalizm jest o wiele bardziej nieracjonalny, a tym samym o wiele bardziej nieuzasadniony niż dogmatyzm. Dogmatyzm bowiem przyjmuje jakieś -szczątkowe nawet- rozumowanie i logiczne myślenie W liberalizmie jedynym jego uzasadnieniem jest irracjonalny konformizm, egoizm i hedonizm, sytuacjonizm i moralny relatywizm. Dla dogmatyzmu istnieją jeszcze jakieś wyższe racje i uzasadnienia, wyższe wartości i normy. Dla liberalizmu jedyną i ostateczną wartością jest egoizm, „podawany w sosie” bardzo przewrotnej ideologii tolerancji.

Niebezpieczna to -a jednocześnie bardzo kusząca- filozofia odwołująca się do najniższych pobudek i instynktów.

Published in: on 15 Maj 2008 at 2:13  Dodaj komentarz  

deklaracja gejowska Marshalla Kirka …

W 1987 roku w USA gejowskie pismo „Guide Magazine” opublikowało artykuł Marshalla Kirka, który był wyrażonym wprost programem oswajania społeczeństwa z „równouprawnioną” orientacją seksualną.

Przedstawiony przez Kirka plan działania doskonale sprawdził się w praktyce:

Krok 1: Mówcie o homoseksualistach i homoseksualizmie tak często i tak głośno, jak to możliwe. Stoi za tym prosta zasada: niemal każde zachowanie zaczyna wyglądać normalnie, jeśli stykasz się z nim dość często w swoim bliskim otoczeniu (…).

Krok 2: Przedstawiajcie gejów jako ofiary, nie jako agresywnych rywali (…).W tym celu osoby występujące w kampanii powinny być prawe i przyzwoite, miłe w obyciu i godne uznania wedle zwyczajnych standardów, całkowicie niewyróżniające się wyglądem – jednym słowem, nierozróżnialne od heteroseksualistów, do których chcemy dotrzeć (…).

Krok 3: Nasza kampania nie może domagać się bezpośredniego wsparcia dla praktyk homoseksualnych; powinna natomiast obrać za główny wątek walkę z dyskryminacją. Wolność słowa, wolność wyznania, wolność zrzeszania się, prawo do sprawiedliwego procesu i powszechna ochrona prawna – takie problemy powinna uwypuklać nasza kampania.

Krok 4: Zadbajcie, żeby geje dobrze wypadali (…). W krótkim czasie zręczna i bystra kampania medialna może przemienić wspólnotę gejowską w matkę chrzestną cywilizacji zachodniej. Równolegle nie powinniśmy zapominać o poparciu ze strony gwiazd.

Krok 5: Sprawcie, aby wrogowie wypadli źle. Na późniejszym etapie kampanii, kiedy już reklamy gejowskie spowszednieją, nadejdzie czas rozprawić się z pozostającymi nadal przeciwnikami. Mówiąc bez ogródek – trzeba ich zmieszać z błotem. Mamy przy tym dwojakie cele. Po pierwsze chcemy zastąpić pewną siebie homofobię ogółu wstydem i poczuciem winy. Po drugie chcemy sprawić, by wrogowie gejów wyglądali tak paskudnie, że przeciętny Amerykanin będzie chciał się od nich trzymać z daleka”.

za: Gość Niedzielny, artykuł z numeru 19/2008 11-05-2008

A swoją droga trzeba mieć tupet …

A po drugie, coś nie mogę się oprzeć wrażeniu, że przypomina mi to jako żywo początki „Wielkiej” Rewolucji Bolszewickiej, czy też początki „sławetnej” NSDAP …

Published in: on 1 marca 2008 at 0:58  Dodaj komentarz